O NAS
Tygrys, co mruczy, jak dobre, a ryczy, jak nie bardzo.
Co kąsa z gracją i sznytem, jakby się urodził gdzieś w połowie drogi między MDM-em a Bangkokiem.
Warszawski Tygrys nie uznaje granic – łączy Azję z Marszałkowską, pyzy z kimchi, rosół z miso. I nie pyta, czy wypada. Bo nie wypada nie wpaść i nie spróbować.
W prążki i z fasonem. Mlaśnie, połasi się, a jak trzeba, to tupnie nóżką, a nawet czterema.
Warszawski Tygrys – z pazurem, błyskiem w oku i sercem na talerzu – zaprasza na plac Konstytucji!








O NAS
Tygrys też człowiek!
A nawet cały zespół ludzi, co się nie boją niczego. Trzeba przecież nie lada brawury, żeby stanąć za Tygrysem – a oni jak stanęli, tak stoją!
REZERWACJA